2013-03-03 13:11:03, komentarzy: 1
A ja przeziębiona, zakatarzona i obolała...
czytaj więcej »

2013-02-27 22:55:18, komentarzy: 0
Mirek dziś zdołał wrócić o przyzwoitej porze, śniegu już nie widać i pierwszy raz od dawna nic nie pada z nieba. Korzystając z ostatnich długich wybiegań jakie nam zostały sprawdzamy żele energetyczne. Zaopatrzyliśmy się dość obficie w Decathlonie w kilka różnych żeby wybrać najlepszy i najwygodniejszy w użyciu. Pierwszy zużyty oceniam wysoko. Opakowanie wygodne z zakrętką, w smaku też ok (ten był akurat cytrynowy) - nie za bardzo słodki i przede wszystkim w konsystencji nie zalepiającej buzi. Na trasie 25 km zużyłam jedno opakowanie żelu 50 ml i energii ani sił mi nie brak...
czytaj więcej »
2013-02-24 20:54:33, komentarzy: 4
Pobiegane. Do maratonu zostały równe 3 tygodnie. Czy tylko mi wydaje się to niemożliwe? Kurcze bele, tracę rezon. Wspieram się lekturą książki "Maraton dla bystrzaków" ale bystrzakiem się nie czuje. Większość rzeczy, o których czytam już znam, niemniej jednak niewiele z nich udało mi się wdrożyć. Słońca mi trzeba! Ot co!
czytaj więcej »
2013-02-16 18:46:38, komentarzy: 0
Dzisiaj bez medali, bez tłumu, bez wpisowego :)
Z własnej nieprzymuszonej woli pokonaliśmy półmaraton.
Z jednej strony dużo, z drugiej zaledwie połowa docelowego dystansu.
czytaj więcej »

2013-02-15 17:40:57, komentarzy: 0
Dnia 10 lutego
wyznawcy Walentego
Pobrzebierani
i zakochani
biegali ze sobą tasiemką związani.
Nasz czas 00:30:56 pozwolił na zajęcie zaledwie 18 miejsca, jednakże na 89 par startujących nie jest tak znów słabo.
czytaj więcej »

2013-01-13 10:22:35, komentarzy: 5
Bardzo ciężki to był bieg.
Lewa, prawa - wszędzie śnieg.
Nieprzerwanie z nieba prószy,
marzną ręcę, marzną uszy.
Lecz biegacze się nie boją,
już na starcie wszyscy stoją
i na wystrzał wszyscy razem
wyruszyli pełnym gazem.
Najpierw z górki - leciuteńko,
żwawo, czując się sarenką
biegłam chyżo, krokiem prężnym,
z dumną miną, czołem mężnym.
Początkowo ruch jak w metrze,
lecz na piątym kilometrze
następuje spadek wiary
- mierzmy siły na zamiary.
Chwilę z górki, to znów góra,
każdy już nogami szura.
Na dziewiątym mam już dość,
znowu g&oacu...
czytaj więcej »
2012-12-27 17:04:44, komentarzy: 3
Nie od dziś wiadomo, że święta nieodłącznie związane są z jedzeniem. I nie ma to nic wspólnego z zatraceniem prawdziwego ich znaczenia czy coś w tym stylu. Zwyczajnie tak być musi. W końcu święta to czas spotkań z bliskimi a każde takie spotkanie to wszak spotkanie przy stole - kawa, ciasteczko, makówki, pierniki i różne takie. A i zaczyna się od dwóch wigilijnych wieczerzy. Przytyję, trudno. Coś za coś. Niech będzie motywacja! Dzisiaj już pierwsze poświąteczne 15 km w męczarniach ale pokonane. Cóż - cierp ciało jakżeś chciało. Można też już powoli podsumowyw...
czytaj więcej »

2012-12-22 21:12:00, komentarzy: 0
Tegoroczny bieg strzelecki przebiegłam sama. Chorowaliśmy ostatnio więc treningi poszły niestety w odstawkę ale imrez biegowych nie odpuszczam bo tylko taki "formalny" reżim może mnie uratować. Ledwo co wyleczonego Mirka nie chcieliśmy narażać :) Dobrze, że nie samymi nogami człowiek biega bo ja to chyba nawet bardziej samozaparciem i głową. Bałam się trochę. Ale nie było źle. Bieg ukończyło 695 osób - sądzę, że to sporo. Mój czas 01:16:49 (netto) uplasował mnie na 33 miejscu wśród kobiet, 9 w mojej kategorii. Szału nie ma ale też nie ma powodu do wstydu. Było bardzo zimno...
czytaj więcej »

2012-12-09 20:10:46, komentarzy: 0
I znowu kolejny weekend za nami! Jutro znów poniedziałek, znowu do pracy. Znów dwa dni bliżej do pierników, do świąt, do końca roku. Ale to był dobry weekend. Mroźny ale udany. W telewizji podano, że Katowice należały w ten weekend do najzimniejszych obszarów. Po arcydepresyjnym piątku przyszła lepsza sobota. I choć nie należę do zimnolubów nie mogłam nie skorzystać z wolnego poranka. Coś było tego poranka w powietrzu bo nawet M. zgodził się bez protestów (protest wzbudziła tylko propozycja dystansu półmaratonu, wynegocjowaliśmy 10 km). Pojechal...
czytaj więcej »

2012-12-02 21:13:41, komentarzy: 5
Miał być Toruń, jest Rybnik. Nie ma medalu, jest życiówka! Słowem - wszystko na opak :)
Od miesiąca czekałam na Mikołajkowy wyjazd do Torunia, a jednak w ostatnim tygodniu przed startem zapadła decyzja, że nie jedziemy. Ostatecznie zabrakło nam determinacji.No ale nic... nie o tym być miało - "co było a nie jest nie pisze się w rejestr". Może za rok.
W Rybniku. Było tłumniej i szybciej niż się spodziewałam. Pierwszy raz dojechaliśmy na spokojnie, o czasie, bez potknięć. I szybko - droga zajęła jakieś 40 minut. Kiedy wyjeżdżaliśmy termometr wskazywał -1 st. C. i tak już...
czytaj więcej »