25 km i zaprzyjaźniamy się z żelem

2013-02-27 22:55:18, komentarzy: 0

Mirek dziś zdołał wrócić o przyzwoitej porze, śniegu już nie widać i pierwszy raz od dawna nic nie pada z nieba. Korzystając z ostatnich długich wybiegań jakie nam zostały sprawdzamy żele energetyczne. Zaopatrzyliśmy się dość obficie w Decathlonie w kilka różnych żeby wybrać najlepszy i najwygodniejszy w użyciu. Pierwszy zużyty oceniam wysoko. Opakowanie wygodne z zakrętką, w smaku też ok (ten był akurat cytrynowy)  - nie za bardzo słodki i przede wszystkim w konsystencji nie zalepiającej buzi. Na trasie 25 km zużyłam jedno opakowanie żelu 50 ml i energii ani sił mi nie brakowało. Muszę przyznać, że niejedna dycha kosztuje mnie czasem więcej. Jednakże powyżej 20 km pojawia się zasadniczy problem, którego nie mam na krótkich dystansach - po pierwsze ból kolan, po drugie odciski i pęcherze na palcach. Na te ostatnie podobno można zaradzić specjalnymi plastrami ale czy ja wiem, czy po kilku godzinach taki plaster nie wyrządzi mi więkcej krzywdy niż ulgi... Do sprawdzenia!

 

 

Na pierwszy rzut poszły żele firmy Aptonia - dostępne były w dwóch rodzajach opakowań. Ja wybrałam klasyczne - miękkie opakowanie 50 ml z zakrętką, Mirek zdecydował się na tubki (gabaryty kremu pod oczy, sprzedawane w opakowaniach kartonowych po 6 szt x 20 ml).

 

Plaster dzisiaj, brzydko mówiąc, olałam (czego bardzo żałuję). Niemniej jednak nabyłam.

 

« powrót

Dodaj nowy komentarz

Wyszukiwarka

Ateny, 42 km - maraton ukończony!!!

Półmaraton wokół Jeziora Żywieckiego

Półmaraton Wrocławski, jeszcze przed startem