Przebiegliśmy 12,650 km. To było super bo żadnemu z nas się dobrze nie biegło a mimo to nie zrezygnoowaliśmy z treningu i zrealizowaliśmy go do końca. Lekko nie było bo, kto biegał w Chorzowie ten wie, że jakkolwiek nie ułożyć trasy prędzej czy później i tak trafisz na podbieg. I robi się cieńko. Ale największe górki są w głowie. Ku pamięci. Kurczę, jaka to szkoła samodyscypliny!