Staramy się nie wypaść z biegowego ciągu. Ten weekend byłjednak pierwszym od dłuższego czasu bez żadnego startu. Nie ma więc, że boli, nie ma, że się nie chce musieliśmy sami w sobie się zebrać i wyjść. Pierwotny plan zakładał bieganie w niedzielny poranek ale, że deszcz lał jak z cebra, cały plan wziął w łeb. Ciężki i tak poniedziałek ukoronowaliśmy 10 km treningiem. Cierpię.